Radni Rady Miejskiej: Mateusz Walasek (PO), Małgorzata Moskwa – Wodnicka (SLD) i Monika Malinowska – Olszowy (PO) apelują do rządu oraz do wojewody łódzkiego o większą pomoc dla Łodzi w usuwaniu skutków nawałnicy. Radni zwracają uwagę, że straż pożarna czy policja były zaangażowane w organizację „miesięcznicy” w Warszawie. A w tym czasie brakowało ich przy usuwaniu powalonych drzew w Łodzi, i kierowaniu ruchem na skrzyżowaniach, na których PGE – spółka Skarbu Państwa – nie uporała się z naprawami i brakowało sygnalizacji.
- Przede wszystkim dziękujemy wszystkim miejskim służbom, ale również straży pożarnej czy policji w zaangażowanie w usuwanie skutków nawałnicy, jaka wczoraj przeszła nad Łodzią – podkreśla Mateusz Walasek, przewodniczący klubu radnych PO w łódzkiej Radzie Miejskiej.
Radny Walasek zauważa jednak, że o ile samo miasto uporało się z prawie wszystkimi awariami komunikacyjnymi i naprawiło uszkodzone sieci - to już spółka państwowa, PGE, która jest znacznie większa niż MPK – nie poradziła sobie z usuwaniem awarii sieci elektrycznej.
- Największy problem jest z dostawami prądu. Są gospodarstwa, w których siedzi się przy świeczkach. Dziś rano jeszcze 341 gospodarstw było bez prądu – dodaje radna Małgorzata Moskwa – Wodnicka, wiceprzewodnicząca klubu radnych SLD.
Radna Monika Malinowska – Olszowy (PO) zwraca uwagę, że straż pożarna czy policja była wczoraj zaangażowana w organizację „miesięcznicy”, której każdorazowy koszt sięga 500 tys.
–Wczoraj strażacy wozili barierki, by chronić to wydarzenie w Warszawie. Tymczasem służby powinny być skierowane do miejsc, gdzie mieszkańcy najbardziej potrzebują pomocy. A takiej pomocy potrzebowała i nadal potrzebuje Łódź – podkreśla Monika Malinowska – Olszowy.
- Dostaliśmy sygnały od łodzian, że widzieli wczoraj policję przemieszczającą się w dużej grupie przez miasto – dodaje przewodniczący Walasek. – Okazało się jednak, że ta jechała do Warszawy by ochraniać „miesięcznicę”, a tramwajów, które utknęły na trasach w związku z awariami musieli pilnować sami pracownicy MPK. Na części skrzyżowań, gdzie nie działała sygnalizacja z powodu awarii energetycznych brakowało policji, by kierowała ruchem.
Radni apelują do rządu i wojewody łódzkiego, aby zwiększyć zaangażowanie służb - szczególnie straży pożarnej i ściągnąć dodatkowe jednostki do Łodzi, by pomogły usuwać powalone przez wichurę drzewa. PGE, która jest instytucją Skarbu Państwa powinna zaś przekierować do Łodzi dodatkowy sprzęt i ludzi, by szybko przywrócić dostawy prądu do domów.
Źródło.